- Przestań! Przecież nie dasz rady -powiedziałam próbując zsunąć się z jego grzbietu.
- Nie wierzysz we mnie? -zaśmiał się- Daj spokój. Ja sobie poradzę, a ty idź spać.
Zgodziłam się choć czułam się trochę winna, że Axel z dodatkowym obciążeniem będzie musiał maszerować przez to pole. Opuściłam głowę i wsłuchując się w kroki psa zasnęłam.
Axel?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz