[...] Wybiegliśmy z lotniska i skierowaliśmy się w stronę centrum.
- To gdzie mieszkasz? -spytał dorównując mi kroku.
- No cóż...Musimy przejść jeszcze kawałek. Wieczorem powinniśmy być na miejscu.
Przekroczyliśmy ulicę i wesołym krokiem ruszyliśmy dzielnicami miasta. W końcu zaczęliśmy się zbliżać do mojego domu.
Ax?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz