- Ładnie tu. - uśmiechnąłem się lekko wąchając materacyk.
Do pokoju weszła właścicielka suczki.
- Chodź, trzeba cię wykąpać. - uśmiechnęła się i chwyciła mnie pod brzuch chcąc mnie podnieść.
- Nie, nie podnoś mnie, jestem za ciężki! - ku mojemu zdziwieniu udało jej się to.
- Pacz, lekki jak piórko. - zwróciła się do suczki.
- Co to, to nie. Puść mnie, ja nie jestem do pieszczenia na rączkach. Bitte! Proszę! - usiłowałem znów ustać na własnych łapach.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz