niedziela, 25 października 2015

Od Axela do Vanessy

Mieliśmy szczęście, że udało nam się natknąć na ten pociąg. Trochę skręcało mnie w żołądku z głodu dlatego też podszedłem do jednej ze skrzynek i przekąsiłem co nieco.

Nastała noc, gdyby nie pociąg, jeszcze dobre kilka dni byśmy szli wzdłuż tych torów. Podszedłem do otwartych drzwiczek w wagonie przez które tu wskoczyliśmy i usiadłem naprzeciw nich patrząc w księżyc w pełni, zupełnie taki, jak tamtego dnia...
- Axel? - usłyszałem nagle głos Vanessy, spojrzałem na nią pytająco. - Mogę o coś spytać? - usiadła koło mnie.
- O co?
- Od zawsze mieszkałeś w Niemczech? - pokręciłem przecząco głową. - To skąd jesteś?
- Z Alaski, byłem psem zaprzęgowym.
- I co się stało? Wyrzucili cię, a może pogryzłeś się z kimś?
- Nie chcę o tym gadać, prześpij się, za jakiś czas będziemy na miejscu. - mruknąłem kładąc się.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz