Następnego dnia po śniadaniu wyruszyliśmy w dalszą drogę. Szliśmy opustoszałą dróżką wzdłuż torów. Rozmowa nie bardzo się kleiła, więc większość czasu pokonywaliśmy w milczeniu.
Po jakiejś godzinie usłyszeliśmy odgłos kół za nami. Odwróciliśmy głowy by ujrzeć pędzący w naszą stronę pociąg. Axel od razu rzucił się biegiem za nim.
- Co ty robisz? -spytałam starając się go dogonić.
- Musimy do niego wsiąść. Wtedy uda nam się szybciej pokonać drogę. -krzyknął i nie czekając ani chwili dłużej wskoczył przez otwarte drzwi do środka.
- Czekaj! -krzyczałam rozpaczliwie nie mogąc wskoczyć do przedziału.
W końcu po kilku nieudanych próbach znalazłam się w środku.
- Spójrz! Ale nam się trafiło, tu jest masa jedzenia -zwrócił się do mnie pokazując skrzynie wypełnione prowiantem.
Zadowolona z takiego obrotu spraw usiadłam na jednej ze skrzyń błądząc wzrokiem za oknem.
Axel?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz