- Mieszkam w Australii. Konkretnie w Sydney.
Widząc minę psa domyśliłam się, że spodziewał się, że mój dom jest gdzieś bliżej.
- To przecież zupełnie inny kontynent -pokręcił głową zrezygnowany.
- Czyli mi nie pomożesz? -spytałam czując, że dopiero dociera do mnie to, w jakiej sytuacji się znalazłam.
Przecież jestem miliony kilometrów od domu. Moi właściciele nie mają pojęcia co się ze mną dzieje i nawet nie wiem czy kiedykolwiek ich zobaczę. Szanse na powrót bez pomocy nowego znajomego z pewnością będą zerowe.
- No cóż -westchnął głośno- Mogę spróbować.
Zamerdałam ogonem ale Axel chyba nie podzielał mojego entuzjazmu.
- Tylko pamiętaj, niczego nie obiecuję -powiedział
Axel?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz